Lubię książki, które potrafią czymś zaskoczyć. Które nie są powieleniem jakiegoś schematu, o który strasznie łatwo, jeśli chodzi o pisanie o miłości i uczuciach – w tym temacie zdaje się powiedziano już wszytko. Tutaj mamy nieco inne spojrzenie, nie do końca dopowiedziane i nie do końca realne, a co za tym idzie autorka, opisując bardzo intymne uczucia, daje czytelnikowi możliwość własnej interpretacji i zaprasza do przemyśleń.

„Niby mamy poczucie własnej wartości, a jednak tak łatwo nas zranić.”

„Zawsze o czymś takim marzyłam i to właśnie mam z Tobą: milczenie, które jest wartością i poezją, i balsamem, i kompresem z rumianku. Milczenie, w którym słów nie trzeba, bo wystarczą oczy i ta wiara, która z nich patrzy.”

„[…] jutro muszę wstać o godzinie, której nie ma na moim zegarze.”

„Nie jestem okrutna, jestem tylko cholernie zagubiona. Nie stosuję wobec Ciebie kar. Moje „dobrze Ci tak” jest testowaniem bardziej mnie niż Ciebie, testowaniem mojej wytrzymałości, badaniem stopnia uzależnienia […]”

„Jeżeli nasz świat jest grzechem, to grzeszyć będę dalej i bez cienia wstydu.”

„Śnij zieloną łąkę i zapach pomarańczy. I mnie.”

„Najważniejsze, aby nóż ciągle służył do krojenia chleba.”

„Może to prawda, że pisane pocałunki nie docierają do miejsca przeznaczenia, tylko wypite zostają po drodze przez upiory.”

„[…] aby nie przekroczyć cienkiej linii, poniżej której nierzeczywistość boli bardziej niż rzeczywistość.”

„Jeśli się nigdy nie obudzę
i we śnie będę w sen zapadać
kto powie mi dlaczego wielkie ciężarówki
wyjeżdżają z morza.”

„Niby jestem produktem stałym, choć nie tak znowu dalekim od tego, by rozsypać się jak kasza czy rozlać jak kawa.”

„Umieć szanować samotność drugiej osoby – to jakaś gwarancja, by udawało się razem żyć.”

„Naucz mnie, jak patrzeć na innych mężczyzn, by nie widzieć w nich Ciebie.”

„Chomik śpi. Wariatka tańczy.”